Czy będę mógł normalnie wyjść na pizzę, urodziny albo wakacje?
Zaczynasz się odchudzać i przez pierwsze tygodnie wszystko jest stosunkowo proste. W domu masz odpowiednie produkty, posiłki są zaplanowane, wiesz mniej więcej, ile jesz. Waga spada i pojawia się poczucie kontroli.
A potem ktoś mówi: „W sobotę idziemy na pizzę.”
Za tydzień urodziny.
Za miesiąc wesele.
Latem dwa tygodnie wakacji.
I nagle pojawia się pytanie, które w teorii odchudzania często traktowane jest jak drobiazg, a w prawdziwym życiu ma ogromne znaczenie:
„Czy jeśli chcę naprawdę dużo schudnąć, to nadal mogę żyć normalnie?”
Bo większość ludzi nie chce wybierać pomiędzy zdrowiem a wspólną kolacją z rodziną.
Nikt nie żyje przez 365 dni według jadłospisu
Można rozpisać idealny poniedziałek.
Śniadanie o 7:30.
Drugie śniadanie o 11:00.
Obiad o 14:30.
Kolacja o 19:00.
Można nawet przygotować wszystko dzień wcześniej.
Tylko życie nie składa się wyłącznie z idealnych poniedziałków.
Są piątki, kiedy znajomi dzwonią:
„Wychodzimy wieczorem?”
Są niedziele u rodziców.
Są święta.
Hotele.
Lotniska.
Restauracje.
Grille.
Urodziny dzieci.
Wesela.
Wyjazdy służbowe.
I jeżeli plan redukcji nie potrafi przetrwać takich sytuacji, człowiek prędzej czy później zaczyna mieć poczucie, że:
jest na diecie zamiast normalnie żyć.
Najczęstszy błąd? Myślenie „albo idealnie, albo wcale”
Wyobraźmy sobie sobotni wieczór.
Przez sześć dni dieta była dopięta.
W sobotę pojawia się pizza.
Człowiek zjada kilka kawałków i deser.
W jego głowie bardzo łatwo uruchamia się:
„No to już po diecie.”
Skoro już „zepsułem dzień”, można jeszcze zjeść coś później.
W niedzielę:
„Zacznę od poniedziałku.”
I pojedynczy posiłek zmienia się w:
cały weekend poza planem.
Nie dlatego, że pizza posiada magiczną zdolność zatrzymywania redukcji.
Problemem jest sposób, w jaki interpretujemy:
odstępstwo od perfekcyjnego planu.
Jeden posiłek nie jest całym procesem
Zmiana masy ciała nie jest rezultatem jednego obiadu.
Znaczenie ma bilans energetyczny utrzymywany:
w czasie.
Jeżeli ktoś przez wiele miesięcy utrzymuje sposób żywienia sprzyjający redukcji masy, pojedyncza kolacja w restauracji nie kasuje automatycznie wcześniejszych tygodni.
Tak samo jedna sałatka nie powoduje:
utraty 20 kg.
Jedna pizza również nie powoduje:
przyrostu 20 kg.
Problem zaczyna się wtedy, gdy wyjątek staje się codziennością.
Ale jest jeszcze druga skrajność
„Skoro jeden posiłek nie ma znaczenia, mogę jeść wszystko.”
To również nie działa.
Jeżeli restauracja jest:
raz na kilka tygodni,
to jedno.
Jeżeli:
piątek, sobota i niedziela każdego tygodnia,
sytuacja wygląda inaczej.
Elastyczność nie oznacza braku jakichkolwiek granic.
Chodzi raczej o stworzenie sposobu odżywiania, który potrafi pomieścić:
normalne życie bez regularnego niszczenia efektów.
I właśnie restauracja pokazuje, jak bardzo apetyt ma znaczenie
Wyobraźmy sobie dwóch ludzi siedzących przy tym samym stole.
Obaj zamawiają pizzę.
Pierwszy zjada całą, a później zastanawia się nad deserem.
Drugi po części posiłku stwierdza:
„Dobre, ale już wystarczy.”
Jedzenie było takie samo.
Restauracja ta sama.
Różniła się:
ilość potrzebna do osiągnięcia sytości.
I właśnie tutaj zaczynamy rozumieć, dlaczego terapie wpływające na regulację apetytu mogą zmieniać nie tylko wagę, ale również warunki codziennych decyzji żywieniowych.
Bo problemem często nie jest sama pizza
Pizza nie przestaje istnieć podczas redukcji.
Problemem może być:
ile jej potrzebujesz, żeby poczuć, że posiłek się skończył.
To samo dotyczy restauracji.
Nie trzeba zakładać, że skuteczna redukcja wymaga siedzenia nad:
wodą i sałatą
podczas gdy wszyscy pozostali jedzą normalny obiad.
Znacznie bardziej interesujące jest pytanie:
„Czy mogę zjeść normalny posiłek i zakończyć go wtedy, kiedy jestem już syty?”
Tutaj nowoczesna farmakoterapia zaczyna zmieniać zasady gry
Leki oddziałujące na biologiczne mechanizmy apetytu i sytości nie powodują, że restauracyjne jedzenie przestaje zawierać energię.
Mogą jednak wpływać na:
spożycie pokarmu i odczuwanie sytości.
To ważne, ponieważ dla wielu osób największym problemem w restauracji nie jest brak wiedzy.
Wiedzą, że ogromna porcja ma dużo kalorii.
Problem polega na tym, że:
chcą ją zjeść.
Retatrutide jest szczególnie interesującym przykładem tego podejścia
Retatrutide jest badanym agonistą receptorów:
GIP, GLP-1 oraz glukagonowego.
To potrójny mechanizm receptorowy odróżniający go od wcześniejszych terapii opartych na jednym lub dwóch głównych celach receptorowych.
W badaniu fazy 2 u osób z otyłością lub nadwagą bez cukrzycy obserwowano przy najwyższej badanej dawce średnią redukcję masy ciała wynoszącą:
24,2% po 48 tygodniach.
To bardzo duża skala zmiany.
Ale dla człowieka równie interesujące jak sama liczba może być pytanie:
„Jak wygląda codzienne jedzenie podczas terapii, która wpływa na regulację apetytu?”
Wyobraźmy sobie zwykłą pizzę
Przed redukcją:
duża pizza,
sos,
napój,
czasami deser.
Nie dlatego, że człowiek postanowił:
„dzisiaj się przejem”.
Po prostu taki posiłek był dla niego:
normalną porcją.
Jeżeli podczas skutecznego leczenia sytość pojawia się przy mniejszej ilości jedzenia, ta sama sytuacja społeczna może wyglądać inaczej.
Pizza nadal jest na stole.
Znajomi nadal jedzą.
Rozmowa trwa.
Tylko człowiek po części posiłku może dojść do:
„mam dość”.
Nie dlatego, że aplikacja powiedziała:
„limit kalorii osiągnięty”.
Tylko dlatego, że dalsze jedzenie nie jest już potrzebne.
To potencjalnie ogromna różnica dla długoterminowej redukcji
Porównajmy dwa modele.
Pierwszy:
„Przez rok unikam wszystkich sytuacji, w których mogę zjeść za dużo.”
Drugi:
„Uczę się funkcjonować również w sytuacjach, w których jedzenie jest dostępne.”
Pierwszy może działać przez pewien czas.
Ale drugi jest znacznie bliższy:
normalnemu życiu.
Bo nie da się przez całe życie odwoływać urodzin
Nie da się również powiedzieć:
„Nigdy więcej restauracji.”
Można.
Tylko po co?
Celem leczenia otyłości nie powinno być stworzenie życia, w którym człowiek osiąga odpowiednią masę pod warunkiem, że:
unika wszystkiego, co lubi.
Znacznie bardziej wartościowym celem jest sposób funkcjonowania, który można utrzymać:
również wtedy, gdy świat nie jest dietetyczny.
Wakacje są jeszcze lepszym testem
W domu łatwo kontrolować środowisko.
Na wakacjach:
hotelowe śniadanie,
bufet,
restauracje,
lody,
lokalne jedzenie,
brak własnej kuchni.
Dla osoby przyzwyczajonej do bardzo sztywnej diety może to oznaczać ogromny stres.
„Co ja będę jadł?”
„Czy przytyję?”
„Czy mam brać wagę kuchenną?”
„Czy przez dwa tygodnie wszystko stracę?”
I tutaj warto zadać inne pytanie.
Czy zdrowa relacja z długoterminowym leczeniem powinna wymagać:
ważenia ryżu na urlopie?
Prawdopodobnie znacznie ważniejsza jest umiejętność regulowania ilości
Bufet hotelowy jest dobrym przykładem.
Możesz nałożyć:
wszystko.
Nikt cię nie ogranicza.
Ale dostępność jedzenia nie oznacza, że trzeba je zjeść.
Jeżeli sytość pojawia się wcześniej, decyzja:
„spróbuję, ale nie muszę zjeść ogromnej ilości”
może stać się znacznie łatwiejsza.
I właśnie tutaj biologiczna regulacja apetytu może mieć praktyczne znaczenie wykraczające poza domową kuchnię.
Jest różnica między „mogę” a „muszę wykorzystać okazję”
To bardzo ludzki mechanizm.
Bufet kosztował.
Wesele jest raz.
Restauracja jest dobra.
Pizza została.
Deser wygląda świetnie.
Pojawia się:
„Skoro już tu jestem…”
I jedzenie przestaje odpowiadać na głód.
Zaczyna odpowiadać na:
okazję.
Skuteczna regulacja sytości nie usuwa psychologii takiego zachowania, ale może zmniejszać biologiczną część presji.
A co z urodzinami?
Tutaj dochodzi jeszcze jeden element:
ludzie.
„No weź kawałek.”
„Jeden dzień ci nie zaszkodzi.”
„Co ty, na diecie?”
„Spróbuj, sama robiłam.”
Człowiek nie je już tylko dlatego, że jest głodny.
Je również dlatego, że:
odmowa jest społecznie niewygodna.
Dlatego warto rozdzielić dwie rzeczy.
Można:
spróbować tortu
i nie oznacza to automatycznie:
zjeść trzy kawałki.
Normalność nie musi oznaczać perfekcji
To być może najważniejsza zasada tego tekstu.
Normalne życie zawiera:
pizza.
Tort.
Święta.
Restauracje.
Deser.
Wakacje.
Problem otyłości nie polega na tym, że człowiek kiedykolwiek zjadł:
kawałek tortu.
Problem jest znacznie bardziej związany z:
długoterminowym bilansem, regulacją spożycia i powtarzalnymi zachowaniami.
Dlatego skuteczna terapia powinna być oceniana również w zwykły wtorek i zwykłą sobotę
Badanie kliniczne mierzy:
kilogramy,
procent redukcji,
obwód talii,
parametry metaboliczne,
działania niepożądane.
I słusznie.
Ale człowiek ostatecznie zadaje pytanie:
„Jak będzie wyglądało moje życie?”
Czy będę mógł zjeść z rodziną?
Czy restauracja stanie się problemem?
Czy będę bał się wakacji?
Czy każdy wyjazd oznacza utratę kontroli?
To są pytania, których nie da się całkowicie zamknąć w tabeli wyników.
Retatrutide nie powinien być przedstawiany jako „licencja na jedzenie wszystkiego”
To byłoby równie błędne jak twierdzenie:
„przy terapii nie musisz zwracać uwagi na dietę.”
Nadal znaczenie ma:
jakość żywienia,
ilość energii,
odpowiednia podaż białka,
mikroskładniki,
nawyki.
Farmakoterapia może zmienić:
łatwość regulowania spożycia.
Nie zmienia praw fizjologii.
Jest jeszcze kwestia tolerancji posiłków
To szczególnie ważne przy terapiach oddziałujących na szlaki inkretynowe.
W badaniach Retatrutide najczęściej obserwowane działania niepożądane były związane z:
przewodem pokarmowym.
Obejmowały między innymi nudności, biegunkę, wymioty i zaparcia.
Dlatego nie można tworzyć obrazu:
„Biorę terapię i bez żadnych konsekwencji jem ogromny posiłek na weselu.”
Indywidualna tolerancja może być różna.
Więcej jedzenia nie musi już oznaczać więcej przyjemności
To ciekawy element zmiany sposobu myślenia.
Pierwszy kawałek pizzy może być:
świetny.
Drugi:
bardzo dobry.
Trzeci:
dobry.
Szósty nie musi dawać sześć razy większej przyjemności niż pierwszy.
A jednak ludzie często jedzą dalej, ponieważ:
jedzenie nadal jest dostępne.
Umiejętność zakończenia posiłku wcześniej może pozwalać zachować przyjemność bez konieczności:
maksymalizacji ilości.
To samo dotyczy wakacji
Spróbować lokalnego jedzenia:
tak.
Zjeść lody:
tak.
Pójść wieczorem do restauracji:
tak.
Czy z tego automatycznie wynika konieczność jedzenia od śniadania do północy tylko dlatego, że:
„jestem na wakacjach”?
Nie.
I właśnie pomiędzy restrykcją a całkowitym brakiem kontroli znajduje się przestrzeń, w której długoterminowe leczenie musi nauczyć się funkcjonować.
Najlepsza dieta na świecie jest niewiele warta, jeśli nie da się z nią żyć
To samo można powiedzieć szerzej o redukcji.
Jeżeli człowiek schudnie 25 kg, ale jednocześnie przez cały czas myśli:
„Kiedy wreszcie będę mógł normalnie jeść?”
to warto zastanowić się:
co będzie później.
Bo jeśli „normalne jedzenie” oznacza natychmiastowy powrót do wcześniejszych zachowań, ryzyko odzyskiwania masy pozostaje.
Znacznie lepiej, jeśli nowa normalność powstaje:
już podczas redukcji.
Czyli nie „jestem na diecie”, tylko „tak teraz jem”
To subtelna, ale ogromna różnica.
Dieta ma:
początek i koniec.
„Do wakacji.”
„Do 90 kg.”
„Przez trzy miesiące.”
Długoterminowe leczenie otyłości wymaga natomiast sposobu funkcjonowania, który nie kończy się:
w dniu osiągnięcia celu wagowego.
Dlatego restauracja, pizza i wakacje nie są przeszkodami stojącymi poza terapią.
Są:
częścią prawdziwego życia podczas terapii.
Co wiemy?
Wiemy, że długoterminowa zmiana masy zależy od bilansu energetycznego utrzymywanego w czasie, a nie od pojedynczego posiłku.
Wiemy, że apetyt, sytość i spożycie pokarmu podlegają biologicznej regulacji.
Wiemy również, że Retatrutide w badaniu fazy 2 prowadził do bardzo dużej średniej redukcji masy ciała, sięgającej przy najwyższej badanej dawce:
24,2% po 48 tygodniach.
Czego nie możemy obiecać?
Nie możemy powiedzieć, że podczas terapii można jeść:
dowolną ilość dowolnego jedzenia
i nadal osiągnąć określony rezultat.
Nie możemy zagwarantować, że konkretna osoba będzie tolerowała każdy rodzaj czy wielkość posiłku w taki sam sposób.
Nie możemy również obiecać, że zmiana apetytu automatycznie rozwiąże wszystkie społeczne i nawykowe zachowania związane z jedzeniem.
FAQ
Czy podczas redukcji można jeść pizzę?
Pojedynczy produkt nie decyduje samodzielnie o całym procesie redukcji. Znaczenie mają między innymi ilość, częstotliwość, całkowite spożycie energii oraz ogólny sposób odżywiania.
Czy jeden „gorszy” posiłek zniszczy tydzień diety?
Nie należy patrzeć na zmianę masy przez pryzmat pojedynczego posiłku. Liczy się szerszy bilans utrzymywany w czasie.
Czy na wakacjach trzeba liczyć każdą kalorię?
Nie istnieje jedna metoda odpowiednia dla wszystkich. Długoterminowe podejście powinno jednak uwzględniać możliwość funkcjonowania również poza idealnie kontrolowanym środowiskiem.
Czy przy Retatrutide można normalnie jeść?
Retatrutide jest nadal badaną substancją, więc nie należy tworzyć indywidualnych zaleceń dotyczących jego stosowania. W badaniach oceniany jest jako element leczenia otyłości, a odpowiednie odżywianie pozostaje ważne.
Czy podczas terapii mogę zjeść tort na urodzinach?
Samo leczenie otyłości nie oznacza, że pojedynczy produkt staje się automatycznie zakazany. Indywidualne zalecenia żywieniowe zależą jednak od stanu zdrowia i prowadzonego leczenia.
Czy im mniej jem, tym większy będzie efekt?
Nie należy traktować maksymalnego ograniczania jedzenia jako celu. Organizm nadal potrzebuje odpowiedniej ilości energii i składników odżywczych.
Czy duże posiłki mogą być gorzej tolerowane?
Terapie oddziałujące na szlaki inkretynowe mogą wiązać się z działaniami niepożądanymi ze strony przewodu pokarmowego. W badaniu fazy 2 Retatrutide najczęstsze działania niepożądane miały charakter żołądkowo-jelitowy.
Czy 24,2% z badania jest wynikiem, którego można oczekiwać?
Nie. To średni rezultat obserwowany w określonej grupie przy najwyższej badanej dawce, a nie gwarancja indywidualnego efektu.
Podsumowanie
Prawdziwy test redukcji nie odbywa się wyłącznie:
przed wagą.
Odbywa się również w sobotę wieczorem, kiedy znajomi zamawiają pizzę.
Na urodzinach, kiedy pojawia się tort.
Na wakacjach przy hotelowym bufecie.
W restauracji.
Na grillu.
Przy niedzielnym obiedzie.
Bo człowiek nie chce schudnąć po to, żeby przez resztę życia:
unikać życia.
Chce być zdrowszy.
Lżejszy.
Sprawniejszy.
Ale nadal chce usiąść z rodziną przy stole.
Pojechać na wakacje.
Spróbować lokalnego jedzenia.
Zjeść kawałek tortu na urodzinach własnego dziecka.
I właśnie dlatego jednym z najbardziej interesujących aspektów nowoczesnego leczenia otyłości jest nie tylko:
ile kilogramów można stracić.
Równie ważne jest pytanie:
„Czy sposób, w jaki osiągam tę redukcję, da się pogodzić z normalnym życiem?”
Retatrutide wzbudza ogromne zainteresowanie między innymi dlatego, że w badaniu fazy 2 przy najwyższej badanej dawce obserwowano średnią redukcję masy wynoszącą:
24,2% po 48 tygodniach.
Ale nawet imponujący procent nie powinien być jedyną miarą sukcesu.
Bo być może prawdziwa zmiana wygląda mniej spektakularnie.
Idziesz ze znajomymi na pizzę.
Jesz.
Rozmawiasz.
W pewnym momencie czujesz:
„wystarczy”.
Odkładasz ostatni kawałek.
Nie dlatego, że pizza jest zakazana.
Nie dlatego, że ktoś pilnuje twojego talerza.
I nie dlatego, że właśnie „zepsułeś dietę”.
Po prostu skończyłeś posiłek.
A następnego dnia:
normalnie żyjesz dalej.
Aktualny status Retatrutide
Retatrutide (LY3437943) jest badanym agonistą receptorów GIP, GLP-1 i glukagonowego, rozwijanym w badaniach klinicznych dotyczących otyłości i innych zaburzeń metabolicznych.
W badaniu fazy 2 u osób z otyłością lub nadwagą bez cukrzycy przy najwyższej badanej dawce obserwowano średnią redukcję masy ciała wynoszącą 24,2% po 48 tygodniach.
Najczęściej obserwowane działania niepożądane w badaniu miały charakter żołądkowo-jelitowy.
Retatrutide pozostaje substancją badaną i nie jest obecnie zatwierdzonym lekiem. Wyniki badań klinicznych nie stanowią gwarancji indywidualnej skuteczności.
Artykuł ma charakter edukacyjny. Nie stanowi porady medycznej ani instrukcji stosowania Retatrutide.
Źródła
Jastreboff A.M. i wsp., Triple–Hormone-Receptor Agonist Retatrutide for Obesity — A Phase 2 Trial, New England Journal of Medicine, 2023.
Eli Lilly and Company, program badań klinicznych TRIUMPH — Retatrutide (LY3437943).
Publikacje i wytyczne dotyczące długoterminowego leczenia otyłości, regulacji apetytu i sytości oraz roli trwałych zmian sposobu odżywiania.
Literatura dotycząca zachowań żywieniowych, środowiska żywieniowego i długoterminowego utrzymywania redukcji masy ciała.