Chcę schudnąć 40 kg. Czy lepiej patrzeć na całość, czy dzielić redukcję na etapy?

„Muszę schudnąć 40 kg” potrafi brzmieć bardziej jak wyrok niż cel. Jeżeli ważysz 130, 140 czy 150 kg i patrzysz wyłącznie na wymarzoną wagę końcową, różnica może wydawać się ogromna. Zaczynasz dietę, po dwóch tygodniach masz 3 kg mniej, a zamiast satysfakcji pojawia się myśl: „Super, tylko zostało jeszcze 37.”

I właśnie dlatego przy bardzo dużej redukcji patrzenie wyłącznie na końcową liczbę może być jednym z najgorszych sposobów oceniania własnego postępu. Znacznie bardziej użyteczne jest podzielenie całej drogi na etapy i obserwowanie, co zmienia się po utracie kolejnych 5%, 10%, 15% czy 20% początkowej masy ciała.

Bo jeśli chcesz stracić 40 kg, nie musisz każdego ranka „chudnąć 40 kg”. Najpierw trzeba stracić pierwsze kilka. Potem kolejne. I dopiero suma tych etapów tworzy ogromną zmianę.

„40 kg” brzmi zupełnie inaczej niż „najpierw 7 kg”

Wyobraź sobie osobę ważącą 140 kg.

Jej wymarzony cel to 100 kg.

Różnica?

40 kg.

Jeżeli każdego dnia będzie porównywać aktualną wagę wyłącznie ze 100 kg, nawet świetne wyniki mogą wydawać się niewystarczające.

137 kg?

„Jeszcze 37.”

133 kg?

„Jeszcze 33.”

128 kg?

„Nadal prawie 30.”

120 kg?

„Dopiero połowa.”

Problem polega na tym, że przy takim sposobie myślenia człowiek może stracić 20 kg i nadal czuć, że właściwie niczego jeszcze nie osiągnął.

A przecież 20 kg mniej przy masie początkowej 140 kg oznacza ponad 14% redukcji początkowej masy ciała.

To nie jest „nic”.

To ogromny etap.

Zamiast jednego celu można stworzyć kilka punktów kontrolnych

Przy masie początkowej 140 kg można spojrzeć na redukcję zupełnie inaczej.

Pierwsze 5% to około 7 kg.

Czyli pierwszy cel:

133 kg.

10% to 14 kg.

Kolejny punkt:

126 kg.

15% to 21 kg.

Następny:

119 kg.

20% to 28 kg.

Czyli:

112 kg.

A 40 kg całkowitej redukcji oznaczałoby:

100 kg.

Nagle zamiast jednej gigantycznej drogi z 140 do 100 kg mamy kilka konkretnych etapów.

140 → 133 → 126 → 119 → 112 → 100 kg.

Psychologicznie wygląda to zupełnie inaczej.

Pierwsze 5% masy nie jest tylko „rozgrzewką”

To ważne, bo osoba mająca do stracenia kilkadziesiąt kilogramów może lekceważyć pierwsze efekty.

„Co to jest 7 kg, skoro muszę zrzucić 40?”

Tylko że w medycynie redukcja masy nie zaczyna mieć znaczenia dopiero wtedy, kiedy człowiek osiągnie wymarzoną sylwetkę.

Już umiarkowana procentowa redukcja masy może mieć znaczenie dla wybranych czynników ryzyka metabolicznego i zdrowia.

Dlatego pierwszy etap nie powinien być traktowany wyłącznie jako:

„Jeszcze prawie nic.”

To już jest rzeczywista zmiana.

10% zaczyna wyglądać zupełnie inaczej

Przy 140 kg jest to około 14 kg.

140 kg zmienia się w 126.

Przy 150 kg 10% oznacza 15 kg.

Przy 120 kg — 12 kg.

Właśnie dlatego procenty są tak użyteczne przy dużej otyłości.

Powiedzenie:

„Schudłem 10 kg”

nie daje pełnego obrazu.

Jeżeli zaczynałeś przy 200 kg, to 5%.

Jeżeli przy 100 kg, to 10%.

Ta sama liczba kilogramów może oznaczać zupełnie inną skalę zmiany względem punktu startowego.

Największy błąd? Czekać z satysfakcją aż do ostatniego kilograma

Załóżmy, że ktoś chce przejść ze 150 do 110 kg.

Po kilku miesiącach waży 130.

Stracił:

20 kg.

Ale zamiast powiedzieć:

„Jestem 20 kg lżejszy”,

myśli:

„Nadal ważę 130.”

To bardzo niesprawiedliwy sposób oceniania samego siebie.

Można jednocześnie uznawać dwie rzeczy:

osiągnąłem ogromny postęp

oraz

nadal mam przed sobą dalszą redukcję.

Jedno nie wyklucza drugiego.

Każdy etap może wyglądać inaczej

To również ważne.

Pierwsze 10 kg nie musi wyglądać tak samo jak kolejne 10.

Na początku zmienia się masa, ale przy bardzo wysokim punkcie startowym wizualna różnica może wydawać się stosunkowo niewielka.

Potem ubrania zaczynają robić się wyraźnie luźniejsze.

Zmienia się talia.

Twarz może wyglądać inaczej.

Ruch może stawać się łatwiejszy.

Pojawiają się kolejne rozmiary ubrań.

Przy dużej redukcji nie mamy więc jednego momentu „przed” i jednego „po”.

Mamy wiele wersji siebie pomiędzy.

40 kg mniej to nie jedna zmiana. To dziesiątki małych zmian

To może być najbardziej motywujący sposób patrzenia na cały proces.

Nie czekasz przez rok na dzień, kiedy osiągniesz ostateczną wagę.

Zmiany pojawiają się po drodze.

Pierwsza dziurka w pasku.

Potem druga.

Koszulka przestaje opinać brzuch.

Spodnie zaczynają spadać.

Twarz wygląda inaczej na zdjęciach.

Wchodzenie po schodach jest łatwiejsze.

Fotel w samochodzie wydaje się większy.

Spacer przestaje być obowiązkiem.

Możesz wejść do sklepu i znaleźć rozmiar, którego wcześniej nie brałeś nawet pod uwagę.

Każdy z tych momentów może pojawić się zanim osiągniesz ostateczny cel.

Nie musisz również wiedzieć pierwszego dnia, jaka będzie twoja idealna końcowa waga

To kolejna zaleta etapowego podejścia.

Osoba ważąca 150 kg może powiedzieć:

„Chcę ważyć 90.”

Ale skąd dokładnie wzięło się 90?

Może z BMI.

Może tyle ważyła 15 lat temu.

Może po prostu 90 brzmi dobrze.

Po utracie pierwszych 20 czy 30 kg sytuację można ponownie ocenić.

Jak wygląda skład ciała?

Jaki jest obwód talii?

Jak zmieniło się zdrowie?

Jak wygląda sprawność?

Ile jest masy mięśniowej?

Czy początkowy cel nadal jest odpowiedni?

Redukcja nie musi być pociągiem, do którego pierwszego dnia wpisujesz stację końcową i później nie wolno jej zmienić.

Cel może ewoluować razem z ciałem

Startujesz przy 145 kg.

Pierwszy cel:

poniżej 140.

Potem:

Potem:

Przy 118 kg robisz badania, oceniasz obwód talii, samopoczucie, sprawność i skład ciała.

Może okazuje się, że kolejnym rozsądnym celem jest 110.

A niekoniecznie liczba 85 kg, którą wymyśliłeś rok wcześniej.

To nie jest rezygnacja.

To zarządzanie leczeniem na podstawie aktualnej sytuacji.

A co, jeśli chcę schudnąć dokładnie 40 kg?

Możesz mieć taki cel.

Nie ma nic złego w posiadaniu konkretnej liczby.

Problem pojawia się dopiero wtedy, kiedy końcowa liczba staje się jedyną definicją sukcesu.

Bo wtedy:

−5 kg = porażka, bo jeszcze nie −40.

−10 kg = nadal porażka.

−20 kg = „dopiero połowa”.

−30 kg = „jeszcze 10”.

Dopiero −40 pozwala ci być zadowolonym.

W ten sposób można przejść przez niemal całą spektakularną redukcję i przez większość czasu uważać, że wynik jest niewystarczający.

Znacznie lepiej potraktować 40 kg jako kierunek

A etapy jako cele operacyjne.

Przykładowo osoba rozpoczynająca przy 140 kg może powiedzieć:

„Długoterminowo chciałbym zbliżyć się do 100 kg.”

Ale pierwszym celem jest:

5% mniej.

Potem:

10%.

Następnie:

15%.

I dopiero wtedy ponowna ocena.

Takie podejście ma jeszcze jedną ogromną zaletę.

Pozwala zauważyć, że korzyści nie zaczynają się na mecie.

Zdrowie nie czeka na ostatnie 500 gramów

To bardzo ważne.

Jeżeli osoba z otyłością traci znaczącą część początkowej masy, poprawa wybranych parametrów zdrowotnych może pojawiać się znacznie wcześniej niż osiągnięcie końcowej wagi.

Nie istnieje zasada:

„Dopóki nie schudniesz całych 40 kg, organizm nie dostaje żadnych korzyści.”

Wręcz przeciwnie.

Właśnie dlatego w leczeniu otyłości tak często posługujemy się procentową redukcją początkowej masy ciała.

5%.

10%.

15%.

20%.

Każdy kolejny poziom może reprezentować kolejny etap dużej zmiany.

I właśnie tutaj Retatrutide robi się wyjątkowo interesujący

Jeszcze kilka lat temu rozmowa o farmakologicznym leczeniu otyłości i średniej redukcji przekraczającej 20% początkowej masy brzmiałaby zupełnie inaczej niż dzisiaj.

Retatrutide jest badanym agonistą trzech receptorów:

GIP, GLP-1 oraz receptora glukagonowego.

W badaniu fazy 2 u dorosłych z otyłością lub nadwagą bez cukrzycy obserwowano zależną od dawki, bardzo dużą średnią redukcję masy.

Przy najwyższej badanej dawce średnia redukcja wynosiła około 17,5% po 24 tygodniach oraz 24,2% po 48 tygodniach.

I właśnie w artykule o redukcji rzędu 40 kg warto zobaczyć, co procenty oznaczają w praktyce.

24,2% przy wysokiej masie początkowej może oznaczać kilkadziesiąt kilogramów

Policzmy czysto matematycznie.

Przy masie początkowej 100 kg:

24,2% to około 24,2 kg.

Przy 120 kg:

około 29 kg.

Przy 140 kg:

około 33,9 kg.

Przy 150 kg:

około 36,3 kg.

Przy 160 kg:

około 38,7 kg.

I tutaj jesteśmy już bardzo blisko tytułowych 40 kg.

Trzeba jednak niezwykle mocno podkreślić:

to nie są prognozy indywidualnego wyniku.

To matematyczne przeliczenie średniej redukcji obserwowanej w określonej grupie badania fazy 2 na przykładowe masy początkowe.

Nie można na tej podstawie powiedzieć osobie ważącej 160 kg:

„Retatrutide zdejmie ci 39 kg.”

Badania kliniczne tak nie działają.

Ale właśnie ta skala tłumaczy zainteresowanie Retatrutide

Bo rozmowa przestaje dotyczyć wyłącznie kilku kilogramów.

Przy średniej redukcji przekraczającej 20% zaczynamy mówić o zmianie znacznej części początkowej masy ciała.

I dlatego Retatrutide jest jednym z najbardziej interesujących obecnie badanych kierunków farmakoterapii otyłości.

Nie dlatego, że gwarantuje konkretnemu człowiekowi minus 30 czy 40 kg.

Tylko dlatego, że wyniki badań pokazują potencjał redukcji, który jeszcze niedawno trudno było kojarzyć z leczeniem farmakologicznym.

Trzy receptory zamiast jednego

Retatrutide oddziałuje na receptory:

GIP,

GLP-1,

glukagonowy.

To właśnie trzeci komponent odróżnia jego profil od terapii opartych wyłącznie na GLP-1 oraz podwójnych agonistów GIP/GLP-1.

GLP-1 i GIP uczestniczą w regulacji metabolicznej i przyjmowaniu pokarmu.

Komponent glukagonowy jest szczególnie interesujący ze względu na potencjalny wpływ na metabolizm i wydatek energetyczny.

Nie oznacza to, że możemy przypisać spektakularny wynik Retatrutide jednemu receptorowi.

Najważniejsza jest kombinacja trzech mechanizmów.

40 kg nie powinno jednak oznaczać: „muszę schudnąć jak najszybciej”

To bardzo ważna pułapka.

Kiedy cel jest ogromny, człowiek chce przyspieszyć.

„Skoro mam 40 kg do zrzucenia, nie mam czasu tracić pół kilograma.”

I zaczyna się:

jeszcze mniej jedzenia,

jeszcze więcej ograniczeń,

codzienne ważenie,

presja,

oczekiwanie maksymalnego spadku każdego tygodnia.

Tylko że duża redukcja jest procesem długoterminowym.

Jeżeli potraktujesz ją jak sprint, możesz stworzyć plan, którego nie jesteś w stanie utrzymać.

Przy bardzo dużej redukcji trzeba myśleć również o mięśniach

Nie chcemy po prostu zobaczyć:

−40 kg.

Chcemy wiedzieć:

co składa się na te 40 kg?

Podczas redukcji tracona może być zarówno tkanka tłuszczowa, jak i część masy beztłuszczowej.

Dlatego przy dużej redukcji szczególnie ważne stają się odpowiednia jakość diety, wystarczająca podaż białka oraz dostosowana do możliwości aktywność fizyczna, w tym ćwiczenia oporowe.

Nie chodzi o to, żeby zejść z 140 do 100 kg za wszelką cenę.

Chodzi o to, żeby zrobić to możliwie korzystnie dla całego organizmu.

Każde 5% może być momentem na sprawdzenie czegoś więcej niż wagi

Załóżmy, że zaczynasz przy 140 kg.

Przy 133 kg możesz sprawdzić:

jak zmienił się obwód talii?

Przy 126:

jak leżą ubrania?

Przy 119:

jak wygląda kondycja?

Przy 112:

jak zmieniły się wyniki badań?

Oczywiście nie ma obowiązku wykonywania dokładnie takiego schematu.

Chodzi o sposób myślenia.

Każdy etap może być momentem oceny całego procesu, a nie wyłącznie odhaczeniem kolejnych kilogramów.

Zdjęcia pokazują coś, czego waga nie potrafi

Jeżeli planujesz bardzo dużą redukcję, zrób zdjęcia na początku.

Naprawdę.

Nie musisz ich nikomu pokazywać.

Przód.

Bok.

Tył.

Podobne światło i ubranie.

Po pierwszych 5% możesz uznać:

„Niewielka różnica.”

Po 10% zaczyna być ciekawie.

Po 15–20% możesz spojrzeć na pierwsze zdjęcie i zobaczyć człowieka wyglądającego wyraźnie inaczej.

Wtedy nie porównujesz już:

„dzisiaj kontra wymarzony cel”.

Porównujesz:

„dzisiaj kontra punkt startowy”.

To znacznie uczciwsze.

To samo z ubraniami

Przy 40 kg redukcji garderoba może zmieniać się kilka razy.

I właśnie dlatego nie warto czekać na magiczną wagę końcową, żeby zacząć zauważać efekty.

Spodnie, które kiedyś ledwo się dopinały, zaczynają spadać.

Koszulka staje się za duża.

Pasek wymaga kolejnych dziurek.

To są namacalne dowody, że proces działa.

Nawet jeżeli do końcowego celu zostało jeszcze dużo.

Najtrudniejszy etap może wcale nie być na początku

Na początku jest motywacja.

Pierwsze wyniki.

Ekscytacja.

Nowość.

Trudniejszy może być środek.

Schudłeś 20 kg.

Świetnie.

Ale do celu zostało jeszcze 20.

Właśnie wtedy podział na etapy jest szczególnie wartościowy.

Bo zamiast:

„Jestem dopiero w połowie”,

możesz powiedzieć:

„Mam już za sobą cztery kolejne etapy po 5% lub znaczną część zaplanowanej redukcji.”

To ta sama matematyka.

Ale zupełnie inna perspektywa.

A co, jeśli na którymś etapie waga stanie?

To normalny moment do ponownej oceny.

Nie oznacza automatycznie porażki.

Tempo redukcji nie musi być identyczne przez cały proces.

Masa ciała nie spada idealnie liniowo.

Jeżeli długoterminowy trend przestaje się zmieniać, warto przeanalizować sytuację szerzej.

Sposób żywienia.

Aktywność.

Aktualną masę.

Stan zdrowia.

Leczenie.

Cel.

W przypadku farmakoterapii decyzje dotyczące leczenia powinny być omawiane z lekarzem, a nie podejmowane na podstawie kilku pomiarów wagi.

Czy powinienem świętować każdy etap?

Jeżeli chcesz — tak.

Nie musi to oznaczać tortu po każdych 5 kg.

Nagrodą może być coś zupełnie innego.

Nowa koszula.

Wycieczka.

Zdjęcie.

Aktywność, której wcześniej unikałeś.

Nowy pasek.

Cokolwiek, co przypomina:

„To naprawdę się dzieje.”

Bo przy redukcji 40 kg bardzo łatwo przyzwyczaić się do postępu i traktować każdą nową wagę jak coś oczywistego.

Tylko nie zamieniaj etapów w obsesję

Podział redukcji na etapy ma zmniejszać presję.

Nie zwiększać ją.

Jeżeli twój kolejny punkt to 120 kg, nie oznacza to, że 120,4 jest porażką.

Nie oznacza również, że musisz osiągnąć określoną liczbę w konkretny piątek.

Etapy mają być punktami orientacyjnymi.

Nie terminami ultimatum.

Najlepszy plan może brzmieć: najpierw zobaczymy, co da pierwsze 10%

To szczególnie rozsądne przy bardzo wysokiej masie początkowej.

Zamiast pierwszego dnia rozstrzygać:

„Muszę stracić dokładnie 43 kg”,

można rozpocząć od konkretnego, mierzalnego etapu.

Jak organizm reaguje?

Jak zmienia się zdrowie?

Jak zmienia się talia?

Jak wygląda tolerancja leczenia?

Jak zmienia się sprawność?

Dopiero później planujemy kolejny etap.

To znacznie bardziej elastyczne podejście niż traktowanie jednej liczby jako wyroku.

Retatrutide zmienia perspektywę na to, co może oznaczać „duża redukcja”

To chyba najważniejszy element tego artykułu.

Przy nowoczesnej farmakoterapii otyłości zaczęliśmy obserwować wyniki, które sprawiają, że redukcje przekraczające kilkanaście procent początkowej masy nie są już wyłącznie teoretycznym marzeniem.

Retatrutide poszedł w badaniu fazy 2 jeszcze dalej, osiągając przy najwyższej badanej dawce średnio około 24,2% redukcji po 48 tygodniach.

To bardzo duża skala.

Ale właśnie dlatego jeszcze ważniejsze staje się rozsądne podejście.

Nie:

„Muszę wycisnąć z terapii jak najwięcej kilogramów.”

Tylko:

„Jak wykorzystać potencjalnie dużą redukcję do poprawy zdrowia i stworzenia wyniku, który będzie miał sens również długoterminowo?”

40 kg to nie liczba, którą musisz pokonać jednego dnia

Jeżeli dziś ważysz 140 kg, nie musisz jutro ważyć 100.

Jutro może być 139,8.

Za jakiś czas 135.

Potem 130.

Każdy etap jest częścią tej samej drogi.

I nawet jeżeli ostatecznie zatrzymasz się przy 105 zamiast 100 kg, nie oznacza to, że redukcja 35 kg była nieudana.

To szczególnie ważne w leczeniu otyłości.

Sukces nie powinien być systemem zero-jedynkowym.

FAQ

Chcę schudnąć 40 kg. Od czego zacząć?

Przy bardzo dużej redukcji rozsądne może być wyznaczanie mniejszych celów i ocenianie postępu procentowo, zamiast koncentrowania się wyłącznie na końcowych 40 kg.

Czy lepiej wyznaczyć cel 5 czy 10%?

Oba mogą być użytecznymi punktami orientacyjnymi. Docelowy plan powinien uwzględniać masę początkową, stan zdrowia i indywidualne cele leczenia.

Ile to jest 10% przy wadze 140 kg?

10% masy 140 kg to 14 kg. Oznaczałoby to zmianę ze 140 do około 126 kg.

Ile to jest 20% przy wadze 150 kg?

20% z 150 kg to 30 kg, czyli matematycznie zmiana ze 150 do około 120 kg.

Czy 5% redukcji masy ma znaczenie?

Tak. Nawet umiarkowana redukcja masy może mieć znaczenie zdrowotne u osób z nadwagą lub otyłością, choć konkretne korzyści zależą od indywidualnej sytuacji.

Czy można schudnąć 40 kg dzięki Retatrutide?

Nie można zagwarantować konkretnej liczby kilogramów. Wyniki badań przedstawiają średnie zmiany w grupach, a odpowiedź indywidualna jest zróżnicowana.

Jak duża była redukcja masy w badaniu Retatrutide?

W badaniu fazy 2 przy najwyższej badanej dawce średnia redukcja wynosiła około 17,5% po 24 tygodniach oraz 24,2% po 48 tygodniach.

Ile kilogramów oznacza 24,2% przy wadze 160 kg?

Czysto matematycznie około 38,7 kg. Nie oznacza to jednak, że osoba ważąca 160 kg uzyska właśnie taki rezultat podczas terapii.

Czy powinienem ustalić od razu idealną wagę?

Nie zawsze jest to konieczne. Przy dużej otyłości można wyznaczać kolejne etapy i wraz z postępem ponownie oceniać dalszy cel razem ze specjalistą.

Czy szybciej znaczy lepiej?

Nie. Maksymalne tempo utraty masy nie powinno być celem samym w sobie. Ważne są bezpieczeństwo, stan odżywienia, zachowanie sprawności i możliwie korzystnego składu ciała.

Czy Retatrutide jest zatwierdzonym lekiem?

Nie. Retatrutide pozostaje substancją badaną.

Podsumowanie

Jeżeli chcesz schudnąć 40 kg, patrzenie każdego ranka na całe 40 może być wyjątkowo demotywujące.

Schudłeś 3?

„Zostało 37.”

Schudłeś 10?

„Zostało 30.”

Schudłeś 20?

„Dopiero połowa.”

W ten sposób możesz osiągnąć ogromną zmianę i nadal mieć wrażenie, że cały czas jesteś daleko.

Dlatego przy dużej redukcji warto zmienić perspektywę.

Nie musisz pokonać 40 kg.

Najpierw osiągasz pierwsze 5%.

Potem 10%.

15%.

20%.

I po drodze obserwujesz nie tylko wagę.

Talię.

Ubrania.

Zdjęcia.

Sprawność.

Samopoczucie.

Parametry zdrowotne.

Przy masie 140 kg pierwsze 10% oznacza już 14 kg mniej.

20% oznacza 28 kg mniej.

To ogromne zmiany, nawet jeśli końcowa liczba na wadze jeszcze się nie pojawiła.

Właśnie w tym kontekście wyniki Retatrutide wzbudzają tak duże zainteresowanie. W badaniu fazy 2 przy najwyższej badanej dawce średnia redukcja po 48 tygodniach wyniosła około 24,2% początkowej masy ciała.

Przy wysokiej masie początkowej taki procent matematycznie może odpowiadać kilkudziesięciu kilogramom.

Nie jest to obietnica indywidualnego wyniku.

Pokazuje jednak, jak bardzo zmieniła się skala, o której możemy dzisiaj dyskutować w kontekście badań nad farmakologicznym leczeniem otyłości.

Jeżeli więc stoisz dziś na wadze i myślisz:

„Mam 40 kg do zrzucenia. Jak ja mam to zrobić?”

nie patrz jeszcze na czterdziesty kilogram.

Spójrz na pierwszy etap.

Potem na następny.

Bo 40 kg nie znika jednego dnia.

40 kg to suma wielu mniejszych sukcesów, które po pewnym czasie zaczynają wyglądać jak jedna ogromna transformacja.


Aktualny status Retatrutide

Retatrutide (LY3437943) jest badanym agonistą receptorów GIP, GLP-1 i glukagonowego, rozwijanym w badaniach klinicznych dotyczących otyłości i zaburzeń metabolicznych.

W opublikowanym badaniu fazy 2 u dorosłych z otyłością lub nadwagą bez cukrzycy przy najwyższej badanej dawce średnia redukcja masy wynosiła około 17,5% po 24 tygodniach oraz 24,2% po 48 tygodniach.

Wyniki te są średnimi grupowymi i nie pozwalają przewidzieć liczby kilogramów, którą straci konkretna osoba.

Retatrutide pozostaje substancją badaną i nie jest obecnie zatwierdzonym lekiem.

Artykuł ma charakter edukacyjny i nie stanowi porady medycznej ani instrukcji stosowania Retatrutide.

Źródła

Jastreboff A.M. i wsp., Triple–Hormone-Receptor Agonist Retatrutide for Obesity — A Phase 2 Trial, New England Journal of Medicine, 2023.

Eli Lilly and Company, program badań klinicznych TRIUMPH — Retatrutide (LY3437943).

Literatura dotycząca klinicznego znaczenia procentowej redukcji masy ciała, leczenia otyłości, składu ciała i długoterminowego zarządzania masą.