Kiedyś zjadałem cały talerz bez problemu. Dlaczego teraz połowa porcji może mi wystarczyć?

Idziesz do restauracji i zamawiasz dokładnie to samo danie, które jadłeś już wiele razy. Porcja się nie zmieniła. Restauracja ta sama, talerz ten sam, jedzenie nadal świetnie smakuje. Zaczynasz jeść i po pewnym czasie odkładasz sztućce. Patrzysz na talerz i jesteś trochę zdziwiony: została prawie połowa. A ty naprawdę nie masz potrzeby jeść dalej.

Jeszcze kilka miesięcy wcześniej zjadłbyś wszystko. Być może zamówiłbyś nawet deser. Teraz nie walczysz ze sobą i nie odsuwasz talerza dlatego, że „jesteś na diecie”. Po prostu pojawiło się wyraźne:

„Wystarczy.”

Skąd właściwie wiemy, że pora przestać jeść?

Wydaje się, że odpowiedź jest banalna.

Najadłem się, więc przestaję.

Tylko że w prawdziwym życiu nie zawsze tak to wygląda.

Czasami kończymy jedzenie dlatego, że talerz jest pusty.

Bo taką porcję dostaliśmy.

Bo szkoda zostawić.

Bo zapłaciliśmy.

Bo w domu zawsze uczono:

„Jedzenia się nie wyrzuca.”

A czasami dlatego, że jedzenie nadal smakuje i właściwie nie widzimy powodu, żeby przestać.

Wielkość porcji może stać się naszą definicją „normalnego posiłku”

Jeżeli przez lata jesz dwie kanapki, dwie stają się normalną porcją.

Jeżeli zawsze zamawiasz dużą pizzę, duża pizza staje się normalna.

Jeżeli do obiadu nakładasz pełny talerz, pełny talerz wygląda prawidłowo.

Nie zastanawiasz się codziennie:

„Ile jedzenia potrzebuje teraz mój organizm?”

Po prostu korzystasz ze znanego schematu.

A potem coś się zmienia

Nakładasz tyle samo co zawsze.

Zaczynasz jeść.

I w połowie pojawia się:

„Już jestem najedzony.”

Pierwsza reakcja może być wręcz dziwna.

„Przecież zawsze to zjadałem.”

Jesz jeszcze dwa kęsy.

Ale satysfakcja już nie rośnie.

I wtedy zaczynasz rozumieć, że dotychczasowa wielkość porcji nie musi być wielkością, której aktualnie potrzebujesz.

Właśnie takie doświadczenia pojawiają się w relacjach osób korzystających z terapii wpływających na apetyt

„Nakładam sobie tyle samo, a później połowę zostawiam.”

„Musiałem zacząć używać mniejszych talerzy.”

„W restauracji pierwszy raz poprosiłem o zapakowanie reszty.”

„Zamówiłem swoją normalną porcję i nie byłem w stanie jej skończyć.”

„Kiedyś jadłem całość, teraz wystarcza mi znacznie mniej.”

Takie relacje są ciekawe.

Ale trzeba zachować właściwą kolejność.

Relacja użytkownika nie jest badaniem klinicznym.

Pokazuje doświadczenie konkretnej osoby.

Nie gwarantuje, że dokładnie to samo wydarzy się u każdego.

Sytość jest czymś więcej niż pełnym żołądkiem

Organizm wykorzystuje wiele sygnałów związanych z rozpoczęciem i zakończeniem jedzenia.

Znaczenie mają między innymi sygnały pochodzące z przewodu pokarmowego, układ nerwowy, hormony związane z regulacją apetytu, wcześniejsze spożycie energii, skład posiłku oraz czynniki środowiskowe.

Dlatego decyzja:

„już wystarczy”

nie jest wyłącznie świadomym wyborem charakteru.

I tutaj zaczyna się robić ciekawie w przypadku Retatrutide

Retatrutide jest badanym agonistą trzech receptorów:

GIP, GLP-1 oraz glukagonowego.

To właśnie potrójne działanie odróżnia go od wcześniejszych terapii działających na mniejszą liczbę szlaków.

Jednym z istotnych elementów działania terapii inkretynowych jest wpływ na regulację apetytu i spożycia pokarmu.

Dlatego duża redukcja masy obserwowana w badaniach nie jest po prostu historią:

„uczestnicy postanowili mocniej trzymać dietę.”

Farmakoterapia wpływa na biologiczne mechanizmy związane z kontrolą jedzenia.

Nie oznacza to jednak, że Retatrutide „blokuje możliwość jedzenia”

To byłoby bardzo złe uproszczenie.

Nie chodzi o sytuację:

„Chcę jeść, ale nie mogę.”

Znacznie ciekawsza jest możliwość:

„Mógłbym jeść dalej, ale naprawdę nie czuję potrzeby.”

To ogromna różnica.

Pierwsza sytuacja oznacza walkę.

Druga może oznaczać wcześniejsze pojawienie się satysfakcji z posiłku.

Wyobraź sobie niedzielny obiad

Rosół.

Drugie danie.

Mięso.

Ziemniaki.

Surówka.

Później ciasto.

Przez lata twój schemat wyglądał identycznie.

Zjadasz wszystko.

A jeśli zostawisz ziemniaki, ktoś mówi:

„Co tak mało jesz?”

Przy dużej zmianie apetytu może nagle okazać się, że po części drugiego dania jesteś po prostu najedzony.

I wtedy pojawia się problem, którego wcześniej nawet nie brałeś pod uwagę.

„Ale mama nałożyła…”

To brzmi zabawnie, ale pokazuje ważną rzecz.

Jedzenie jest społeczne.

Rodzina zna twoje wcześniejsze porcje.

Partner wie, ile zwykle jadłeś.

Rodzice pamiętają, że zawsze brałeś dokładkę.

Kelner pyta:

„Nie smakowało?”

A ty odpowiadasz:

„Nie, było bardzo dobre. Po prostu już nie mogę.”

Dla otoczenia taka zmiana może być bardziej widoczna niż dla ciebie.

Porcja, która kiedyś była normalna, może nagle wyglądać absurdalnie

To kolejny ciekawy moment.

Zamawiasz dużego burgera z frytkami.

Kelner przynosi.

Patrzysz i myślisz:

„Jak ja wcześniej zjadałem to wszystko?”

Jedzenie się nie zmieniło.

Zmienił się punkt odniesienia.

Jeżeli przez kilka miesięcy regularnie jesz mniejsze ilości, dawna porcja może przestać wyglądać jak „jeden posiłek”.

I wtedy może zmienić się sposób zamawiania

Zamiast dużego zestawu — mniejszy.

Zamiast dwóch dań — jedno.

Zamiast własnej dużej porcji frytek — kilka od partnera.

Zamiast przystawki, dania głównego i deseru — danie główne.

Nie dlatego, że obowiązuje regulamin diety.

Po prostu wcześniejsza ilość przestaje być potrzebna.

To może mieć ogromne znaczenie w długim okresie

Jeden mniejszy obiad niewiele zmienia.

Ale człowiek je tysiące posiłków.

Jeżeli regularnie pojawia się wcześniejsza sytość i mniejsze porcje stają się wystarczające, różnica energetyczna może kumulować się przez miesiące.

I właśnie dlatego drobna zmiana przy jednym talerzu może być częścią bardzo dużej zmiany masy.

Nie trzeba zjadać „dietetycznego jedzenia”, żeby zjeść mniej

To również ciekawa perspektywa.

Wyobraź sobie pizzę.

Dawniej:

cała.

Później:

kilka kawałków i:

„Mam dosyć.”

Pizza nadal jest pizzą.

Jej wartość energetyczna nie zniknęła.

Ale ilość spożytego jedzenia jest inna.

To oczywiście nie oznacza, że jakość diety przestaje mieć znaczenie.

Ma ogromne.

Pokazuje jednak, dlaczego regulacja apetytu może być tak istotna.

Największa różnica może pojawić się wtedy, kiedy nie musisz świadomie pilnować każdego kęsa

Klasyczna dieta może wyglądać tak:

„Mam zjeść 150 gramów.”

Ważysz.

Nakładasz.

Jesz.

Chciałbyś więcej.

Ale nie możesz.

To działa, dopóki jesteś w stanie utrzymywać kontrolę.

Inne doświadczenie wygląda tak:

Jesz.

Po pewnym czasie czujesz:

„Naprawdę wystarczy.”

I zostawiasz resztę.

W obu przypadkach ilość może być mniejsza.

Ale koszt psychiczny jest zupełnie inny.

„Nie muszę kończyć” może być nową umiejętnością

Dla niektórych ludzi zostawienie jedzenia jest trudne nawet wtedy, kiedy nie są już głodni.

Bo szkoda.

Bo zapłacili.

Bo tak ich wychowano.

Bo porcja wygląda na „jedną”.

Dlatego pomocne może być proste odkrycie:

nie trzeba kończyć tylko dlatego, że jedzenie znajduje się na talerzu.

Można zapakować.

Można zostawić.

Można zjeść później.

Restauracje szczególnie dobrze pokazują zmianę

W domu możesz automatycznie nakładać mniej.

W restauracji nie kontrolujesz wielkości porcji.

Dostajesz to, co ustaliła kuchnia.

I wtedy różnica staje się bardzo widoczna.

Kiedyś:

przystawka,

całe danie,

deser.

Teraz:

część dania głównego i:

„Poproszę resztę na wynos.”

Dla osoby, która przez lata zawsze czyściła talerz, może to być naprawdę niezwykłe doświadczenie.

A co z „rozciągniętym żołądkiem”?

Wokół tego tematu krąży mnóstwo uproszczeń.

Ludzie często mówią:

„Mam rozciągnięty żołądek, dlatego potrzebuję ogromnych porcji.”

Żołądek rzeczywiście dostosowuje swoją objętość podczas posiłku, ale regulacja ilości spożywanego jedzenia jest znacznie bardziej skomplikowana niż proste:

duży żołądek = duży apetyt.

Ogromną rolę odgrywają sygnały hormonalne i nerwowe związane z głodem oraz sytością.

Dlatego współczesne leczenie otyłości nie koncentruje się wyłącznie na wielkości talerza

Przez lata popularna rada brzmiała:

„Jedz z małego talerzyka.”

To może być pomocna strategia behawioralna.

Ale nie rozwiązuje całego problemu biologicznego.

Jeżeli człowiek po małym posiłku nadal odczuwa silny głód, mały talerz nie sprawi magicznie, że przestanie o jedzeniu myśleć.

Nowoczesna farmakoterapia próbuje wpływać również na mechanizmy regulujące apetyt.

I właśnie skala wyników Retatrutide pokazuje, dlaczego jest wokół niego tyle zainteresowania

W badaniu fazy 2 przy najwyższej badanej dawce średnia redukcja masy po 48 tygodniach wynosiła około 24,2% początkowej masy ciała.

To był już bardzo duży rezultat.

Późniejsze dane fazy 3 pokazały jeszcze większą średnią redukcję w dłuższym okresie.

TRIUMPH-1 — około 28,3% średniej redukcji przy 12 mg

W badaniu TRIUMPH-1 przy dawce 12 mg średnia redukcja masy po 80 tygodniach wyniosła około 28,3% początkowej masy ciała.

Około 45,3% uczestników tej grupy osiągnęło redukcję wynoszącą co najmniej 30% początkowej masy ciała.

To wyniki grupowe.

Nie można zamieniać ich w indywidualną obietnicę.

Ale spróbujmy zobaczyć, jak ogromne są te procenty

30% masy początkowej to matematycznie:

przy 100 kg — 30 kg,

przy 120 kg — 36 kg,

przy 140 kg — 42 kg,

przy 150 kg — 45 kg.

To nie są prognozy.

To wyłącznie pokazanie skali procentowej redukcji.

I tak ogromna zmiana nie powstaje podczas jednego „idealnego” dnia.

Powstaje przez wiele miesięcy.

Setki mniejszych porcji mogą mieć większe znaczenie niż jeden perfekcyjny tydzień

To bardzo ważne.

W odchudzaniu często szukamy spektakularnych działań.

Zero cukru.

Zero pieczywa.

Codzienny trening.

Idealny jadłospis.

A tymczasem trwała zmiana może składać się z rzeczy znacznie mniej widowiskowych.

Zjadłem mniej obiadu.

Nie wziąłem dokładki.

Zostawiłem frytki.

Nie potrzebowałem deseru.

Zapakowałem połowę restauracyjnego dania.

Jedna taka sytuacja prawie nic nie znaczy.

Tysiąc podobnych sytuacji może już znaczyć bardzo dużo.

Nie należy jednak ścigać się, kto zje najmniej

To bardzo ważne przy silnym zmniejszeniu apetytu.

Celem nie jest:

„Im mniej jem, tym lepiej.”

Organizm nadal potrzebuje:

białka,

witamin,

minerałów,

niezbędnych kwasów tłuszczowych,

płynów,

energii.

Przy dużej redukcji masy szczególne znaczenie ma również ograniczanie utraty beztłuszczowej masy ciała.

Mała porcja musi nadal być wartościową porcją

Jeżeli apetyt jest znacznie mniejszy, jakość jedzenia może stać się jeszcze ważniejsza.

Bo masz mniej „miejsca” na dostarczenie potrzebnych składników.

Dlatego zmniejszony apetyt nie oznacza:

„Mogę żyć na dwóch ciastkach, bo więcej nie potrzebuję.”

I nie oznacza:

„Im dłużej nic nie jem, tym skuteczniej działa terapia.”

To nie jest właściwy cel leczenia otyłości.

Utrata apetytu i komfortowa sytość to nie zawsze to samo

To także ważne rozróżnienie.

Można po posiłku pomyśleć:

„Jestem przyjemnie najedzony.”

Ale można również doświadczać nudności, dyskomfortu czy innych działań niepożądanych.

Tego nie należy romantyzować jako:

„Lek działa świetnie, bo nie jestem w stanie jeść.”

Działania niepożądane powinny być oceniane jako działania niepożądane, a nie jako metoda na szybszą redukcję.

Najciekawsza sytuacja jest znacznie bardziej zwyczajna

Jesz normalny posiłek.

Smakuje.

Po pewnym czasie czujesz sytość.

Przestajesz.

Nie czujesz, że coś sobie odebrałeś.

Nie odchodzisz od stołu z myślą:

„Boże, ale jestem głodny.”

Po prostu skończyłeś wcześniej niż dawniej.

I wracasz do swoich zajęć.

Po kilku miesiącach może się okazać, że sam zacząłeś nakładać mniej

Na początku zostawiasz połowę.

Później zaczynasz nakładać 3/4 dawnej porcji.

Potem odkrywasz, że to wystarcza.

Zmieniają się zakupy.

Zmienia się gotowanie.

Zmienia się wielkość porcji.

Być może zmienia się nawet sposób patrzenia na jedzenie.

To nie musi wydarzyć się u każdego.

Ale pokazuje, jak zmiana apetytu może stopniowo przechodzić w zmianę codziennych nawyków.

I wtedy pojawia się zabawny moment

Wracasz do restauracji, w której nie byłeś od dawna.

Zamawiasz swoje stare ulubione danie.

Kelner stawia je przed tobą.

Patrzysz na talerz.

I pierwsza myśl brzmi:

„Jezu, jakie to jest wielkie.”

Tylko że porcja prawdopodobnie jest dokładnie taka sama.

To ty masz już inny punkt odniesienia.

FAQ

Czy Retatrutide może sprawić, że wystarczą mniejsze porcje?

Retatrutide oddziałuje na szlaki związane między innymi z regulacją apetytu i spożycia pokarmu. Nie można jednak zagwarantować konkretnej osobie określonej zmiany wielkości porcji.

Czy trzeba kończyć cały posiłek?

Nie istnieje fizjologiczny obowiązek opróżnienia talerza. Wielkość podanej porcji nie musi odpowiadać aktualnym potrzebom konkretnej osoby.

Czy bardzo mały apetyt oznacza lepsze działanie?

Nie. Celem nie jest maksymalne ograniczenie jedzenia. Zbyt małe spożycie może utrudniać odpowiednie odżywienie, a działania niepożądane wymagają właściwej oceny.

Czy nudności są oznaką, że terapia „działa mocniej”?

Nie powinno się traktować działań niepożądanych jako pożądanego mechanizmu odchudzania.

Czy przy mniejszych porcjach trzeba zwracać uwagę na białko?

Przy znacznej redukcji masy odpowiednia jakość żywienia, w tym dostarczanie białka, ma istotne znaczenie dla zachowania sprawności i beztłuszczowej masy ciała.

Ile wynosiła średnia redukcja w fazie 2 Retatrutide?

Przy najwyższej badanej dawce po 48 tygodniach wynosiła około 24,2% początkowej masy ciała.

Jaki wynik uzyskano w TRIUMPH-1?

Przy dawce 12 mg średnia redukcja masy po 80 tygodniach wyniosła około 28,3% początkowej masy ciała.

Ilu uczestników osiągnęło co najmniej 30% redukcji?

W grupie 12 mg około 45,3% uczestników osiągnęło redukcję wynoszącą co najmniej 30% początkowej masy ciała.

Czy każdy może oczekiwać takiego wyniku?

Nie. Są to wyniki grupowe i nie stanowią gwarancji ani prognozy indywidualnej.

Czy Retatrutide jest już zatwierdzonym lekiem?

Nie. Retatrutide nadal pozostaje badaną cząsteczką.

Podsumowanie

Przez wiele lat możesz być przekonany, że twoja porcja wygląda po prostu tak:

pełny talerz.

Duża pizza.

Cały burger z frytkami.

Dwie kanapki.

Dokładka.

Nie zastanawiasz się nad tym.

Tak zawsze jadłeś.

A potem któregoś dnia zamawiasz dokładnie to samo co kiedyś.

Jesz.

Jedzenie nadal jest dobre.

Połowa znika.

I nagle odkładasz sztućce.

Nie dlatego, że aplikacja pokazała limit.

Nie dlatego, że ktoś zabronił ci jeść.

Nie dlatego, że próbujesz wykazać się silną wolą.

Po prostu pojawia się:

„Jestem najedzony.”

Patrzysz na pozostałą część.

Jeszcze niedawno zjadłbyś ją bez zastanowienia.

Teraz prosisz:

„Czy można zapakować na wynos?”

To niewielki moment.

Ale duża redukcja masy składa się właśnie z ogromnej liczby niewielkich momentów.

Retatrutide wzbudza ogromne zainteresowanie, ponieważ w badaniach obserwowano redukcje, które jeszcze niedawno były trudne do wyobrażenia przy farmakoterapii otyłości.

W fazie 2 przy najwyższej badanej dawce średnia redukcja po 48 tygodniach wynosiła około 24,2% początkowej masy ciała.

W badaniu fazy 3 TRIUMPH-1 przy dawce 12 mg średnia redukcja po 80 tygodniach wyniosła około 28,3%, a około 45,3% uczestników osiągnęło co najmniej 30% redukcji początkowej masy ciała.

To wyniki grupowe.

Nie wiemy, jak dokładnie będzie wyglądało doświadczenie konkretnej osoby.

Nie możemy obiecać, że ktoś zacznie zostawiać połowę każdego posiłku.

Ale biologiczna regulacja apetytu pozwala spojrzeć na odchudzanie zupełnie inaczej niż przez stare:

„Po prostu odejdź od stołu wcześniej.”

Bo ogromna różnica może pojawić się wtedy, kiedy człowiek nie musi już cały czas zmuszać się do odejścia od stołu.

Pewnego dnia po prostu sam czuje:

„Dziękuję. Naprawdę już wystarczy.”


Aktualny status Retatrutide

Retatrutide jest badanym agonistą receptorów GIP, GLP-1 i glukagonowego, rozwijanym jako potencjalna terapia otyłości i zaburzeń metabolicznych.

W badaniu fazy 2 przy najwyższej badanej dawce średnia redukcja masy po 48 tygodniach wynosiła około 24,2% początkowej masy ciała.

W badaniu fazy 3 TRIUMPH-1 przy dawce 12 mg średnia redukcja masy po 80 tygodniach wyniosła około 28,3%, a około 45,3% uczestników osiągnęło redukcję wynoszącą co najmniej 30%.

Wyniki grupowe nie stanowią gwarancji indywidualnego rezultatu.

Retatrutide pozostaje substancją badaną i nie jest obecnie zatwierdzonym lekiem.

Relacje dotyczące mniejszych porcji, wcześniejszej sytości czy pozostawiania jedzenia są indywidualnymi doświadczeniami i nie należy traktować ich jako gwarantowanego efektu Retatrutide.

Artykuł ma charakter edukacyjny i nie stanowi porady medycznej ani instrukcji stosowania Retatrutide.

Źródła

Eli Lilly and Company — program badań klinicznych TRIUMPH / Retatrutide, w tym badanie fazy 3 TRIUMPH-1.

Jastreboff A.M. i wsp., Triple–Hormone-Receptor Agonist Retatrutide for Obesity — A Phase 2 Trial, New England Journal of Medicine, 2023.

Relacje użytkowników społeczności internetowych dotyczących Retatrutide i terapii inkretynowych — wykorzystywane jako przykłady indywidualnych doświadczeń, a nie jako dowody skuteczności klinicznej.