Dlaczego szczupła osoba zostawia pół deseru, a ja nie potrafię ?

Dlaczego osoba szczupła może zostawić pół deseru, a ja ciągle o nim myślę?

Siedzicie w restauracji.

Obiad zjedzony. Zamawiacie deser. Przychodzą dwa identyczne kawałki sernika.

Ty zjadasz swój.

Osoba siedząca naprzeciwko zjada połowę, odkłada widelczyk i mówi:

„Dobry, ale już nie mogę.”

I zaczyna rozmawiać o czymś innym.

A ty patrzysz na pozostawioną połowę sernika.

Nie jesteś już szczególnie głodny. Przecież przed chwilą zjadłeś obiad i deser.

Ale sernik nadal tam jest.

I gdzieś z tyłu głowy pojawia się:

„Jak można zostawić coś tak dobrego?”

Po kilku minutach druga osoba nadal nawet na niego nie patrzy.

A ty nadal wiesz dokładnie:

gdzie stoi talerz.

To drobna sytuacja. Kilka minut w restauracji.

Ale bardzo dobrze pokazuje coś, czego przez lata brakowało w prostym myśleniu o odchudzaniu.

Ludzie mogą siedzieć przy tym samym stole, dostać dokładnie to samo jedzenie i doświadczać go:

zupełnie inaczej.

Może ona po prostu ma większą silną wolę?

To pierwsza odpowiedź, która przychodzi do głowy.

Jedna osoba potrafi się kontrolować.

Druga nie.

Tylko spójrzmy na tę sytuację jeszcze raz.

Czy osoba, która zostawiła deser, rzeczywiście przez kolejne dziesięć minut prowadziła ze sobą heroiczną walkę?

„Nie zjem.”

„Muszę wytrzymać.”

„Nie patrz na sernik.”

„Bądź silna.”

Niekoniecznie.

Być może naprawdę:

nie chciała już więcej.

I to zmienia wszystko.

Najłatwiej odmówić sobie czegoś, czego w danym momencie nie potrzebujesz

Wyobraź sobie, że ktoś stawia przed tobą kolejny obiad pięć minut po tym, jak skończyłeś ogromny posiłek.

Możesz powiedzieć:

„Nie, dziękuję.”

Czy właśnie wykazałeś się:

niesamowitą dyscypliną?

Nie.

Po prostu jesteś:

najedzony.

A teraz wyobraź sobie dokładnie tę samą sytuację po całym dniu bez jedzenia.

Ten sam talerz.

Ten sam człowiek.

Ta sama osobowość.

Ale decyzja staje się:

znacznie trudniejsza.

Dlaczego?

Przecież charakter nie zmienił się w ciągu kilku godzin.

Zmienił się:

stan biologiczny organizmu.

I właśnie tutaj zaczynamy rozumieć, dlaczego „po prostu mniej jedz” jest tak niepełną odpowiedzią

Oczywiście można świadomie ograniczyć ilość jedzenia.

Można odmówić deseru.

Można nie zrobić dokładki.

Można ominąć piekarnię.

Ale trudność każdej z tych decyzji zależy również od:

tego, jak silny jest sygnał zachęcający nas do jedzenia.

Jeżeli ten sygnał jest słaby, decyzja może być niemal automatyczna.

Jeżeli jest silny, człowiek musi aktywnie:

przeciwstawiać się własnemu apetytowi.

I może robić to nie raz.

Tylko dziesiątki razy dziennie.

„Ale ja też czuję, że jestem pełny. Mimo to mógłbym jeść dalej”

I tutaj sprawa robi się jeszcze ciekawsza.

Bo pełny żołądek i brak zainteresowania jedzeniem:

nie są dokładnie tym samym.

Możesz czuć fizyczne wypełnienie po obiedzie i jednocześnie pomyśleć:

„Coś słodkiego bym zjadł.”

Dlatego restauracje mogą sprzedać deser osobie, która pięć minut wcześniej powiedziała:

„Ale się najadłem.”

Organizm nie działa jak zbiornik paliwa, w którym po osiągnięciu 100% pojawia się blokada:

„nie można włożyć więcej jedzenia”.

Regulacja spożycia jest znacznie bardziej złożona.

Istnieje różnica pomiędzy potrzebą energii a atrakcyjnością jedzenia

Jedzenie ma dla człowieka co najmniej dwa bardzo ważne wymiary.

Pierwszy jest związany z:

potrzebą energetyczną i homeostazą.

Drugi:

z przyjemnością, nagrodą i atrakcyjnością pokarmu.

W praktyce oba systemy współpracują.

Dlatego możemy być głodni i szukać jedzenia.

Ale możemy również nie być szczególnie głodni i nadal:

bardzo chcieć konkretnego produktu.

Sernika.

Pizzy.

Czekolady.

Chipsów.

I dlatego „najedzony” nie zawsze oznacza „skończyłem”

To bardzo ważne dla osoby, która przez lata myślała:

„Coś jest ze mną nie tak, bo zawsze chcę więcej.”

Nie chodzi o usprawiedliwianie każdego zachowania.

Chodzi o zrozumienie, że zakończenie posiłku nie jest wyłącznie:

świadomą decyzją moralną.

W organizmie istnieją sygnały związane z:

głodem,

sytością,

apetytem,

nagrodą,

dostępnością energii.

I ich intensywność może różnić się:

między ludźmi.

Dlatego porównywanie własnego talerza z talerzem szczupłego znajomego bywa bardzo mylące

Patrzysz na niego.

Zjadł pół porcji.

Ty całą.

Wniosek:

„On potrafi się kontrolować.”

Ale nie wiesz, co dzieje się:

w jego głowie i organizmie.

Być może po połowie naprawdę odczuwa:

„nie chcę więcej”.

A ty po całej porcji nadal czujesz:

„mógłbym jeszcze coś zjeść”.

Z zewnątrz wygląda to jak różnica:

zachowania.

Od środka może być również różnicą:

doświadczenia.

Wyobraź sobie, że przez całe życie musisz kończyć posiłek „głową”

To znaczy:

nie dlatego, że pojawiło się mocne:

„wystarczy”.

Tylko dlatego, że:

porcja się skończyła,

aplikacja pokazała limit,

dietetyk rozpisał 150 gramów,

wiesz, że dokładka ma za dużo kalorii.

Za każdym razem hamulec pochodzi:

z zewnątrz.

To może działać.

Ale wymaga ciągłego:

pilnowania.

A co jeśli biologiczny hamulec byłby silniejszy?

To właśnie jedno z najbardziej fascynujących pytań stojących za współczesną farmakoterapią otyłości.

Nie:

„Jak zmusić człowieka, żeby nie zjadł drugiej porcji?”

Tylko:

„Czy możemy wpłynąć na mechanizmy, dzięki którym pierwsza porcja staje się wystarczająca?”

To fundamentalnie inne podejście.

I właśnie tutaj zaczyna się historia GLP-1

GLP-1 jest jednym z hormonów uczestniczących między innymi w regulacji:

glikemii, apetytu i spożycia pokarmu.

Farmakologiczne oddziaływanie na receptor GLP-1 stało się jednym z najważniejszych kierunków współczesnego leczenia otyłości.

Później pojawiły się terapie działające na więcej niż jeden szlak receptorowy.

A jednym z najbardziej interesujących przykładów kolejnego etapu jest:

Retatrutide.

Retatrutide nie działa tylko na GLP-1

Retatrutide jest badanym agonistą trzech receptorów:

GIP, GLP-1 oraz receptora glukagonowego.

Dlatego określany jest jako:

potrójny agonista.

To podejście ma łączyć oddziaływanie na kilka szlaków uczestniczących w:

regulacji metabolicznej i masie ciała.

I właśnie dlatego wyniki badań wzbudziły tak duże zainteresowanie.

W fazie 2 pojawiła się redukcja średnio 24,2%

W badaniu obejmującym osoby dorosłe z otyłością lub nadwagą bez cukrzycy przy najwyższej badanej dawce Retatrutide średnia redukcja masy po 48 tygodniach wynosiła:

24,2%.

To bardzo duży wynik.

Ale jest tutaj ważna rzecz.

Nie możemy powiedzieć:

„Retatrutide sprawia, że zostawisz pół sernika.”

Badanie nie mierzyło sukcesu liczbą pozostawionych deserów.

Nie możemy też zagwarantować, że konkretna osoba będzie doświadczała sytości dokładnie w określony sposób.

Możemy natomiast spojrzeć na większy obraz

Jeżeli farmakologiczne oddziaływanie na mechanizmy metaboliczne prowadzi w badaniu do tak dużej średniej zmiany masy, pokazuje to ogromne znaczenie:

biologii regulacji masy ciała.

Uczestnicy nie otrzymali nagle:

więcej charakteru,

więcej ambicji,

większej wartości moralnej.

Zmieniono:

interwencję biologiczną.

A masa uległa bardzo dużej zmianie.

To jeden z powodów, dla których współczesna medycyna coraz dalej odchodzi od prostego oceniania człowieka

Przez lata osoba z otyłością słyszała:

„Za dużo jesz.”

To mogło być faktycznie prawdą.

Ale znacznie ciekawsze pytanie brzmi:

„Dlaczego twój organizm tak często skłania cię do jedzenia więcej, niż potrzebujesz do utrzymania niższej masy?”

Pierwsze zdanie opisuje:

zachowanie.

Drugie próbuje zrozumieć:

mechanizm.

Wróćmy do sernika

Twoja znajoma zjadła połowę.

Ty cały.

Ale teraz wyobraźmy sobie jeszcze jedną wersję tej historii.

Jesz połowę deseru.

Smakuje świetnie.

Bierzesz jeszcze kilka kęsów.

I nagle pojawia się bardzo zwyczajne:

„Dobra. Wystarczy.”

Nie:

„Nie wolno mi.”

Nie:

„Jestem na diecie.”

Nie:

„To ma 500 kalorii.”

Tylko:

„Nie chcę już więcej.”

To zupełnie inne doświadczenie niż zatrzymywanie się wyłącznie dzięki:

samokontroli.

Czy właśnie tak każdy doświadcza terapii inkretynowej?

Nie.

I trzeba powiedzieć to jasno.

Reakcje na farmakoterapię są:

indywidualne.

Nie każda osoba osiąga taką samą redukcję.

Nie każda doświadcza zmian apetytu w identyczny sposób.

Nie można również przenosić pojedynczych relacji z internetu na:

całą populację.

Szczególnie łatwo pomylić relację użytkownika z dowodem naukowym

W internecie można znaleźć wypowiedzi typu:

„Pierwszy raz zostawiłem jedzenie na talerzu.”

„Zapomniałam o deserze.”

„Nie myślę już ciągle o jedzeniu.”

To ciekawe doświadczenia.

Mogą nawet pomóc zrozumieć, jak konkretna osoba odbiera leczenie.

Ale nie są automatycznie:

dowodem, że każda osoba doświadczy tego samego.

Dane kliniczne i indywidualne historie trzeba:

rozdzielać.

Jest też druga strona medalu

Mniejsza ilość jedzenia nie zawsze oznacza:

lepsze odżywianie.

Jeżeli apetyt znacząco spada, człowiek nadal potrzebuje:

białka,

witamin,

minerałów,

płynów,

odpowiedniej jakości pożywienia.

Dlatego celem skutecznego leczenia nie powinno być:

„Jak sprawić, żebym jadł jak najmniej?”

Tylko:

„Jak osiągnąć odpowiednią redukcję, jednocześnie dbając o organizm?”

To szczególnie ważne przy dużych spadkach masy

Jeżeli człowiek traci:

kilkanaście,

kilkadziesiąt kilogramów,

znaczenie ma nie tylko liczba na wadze.

Liczy się również:

skład ciała.

Dlatego w trakcie redukcji ważne mogą być:

odpowiednia podaż białka,

aktywność fizyczna,

trening oporowy dostosowany do możliwości,

monitorowanie stanu zdrowia.

Skuteczność nie powinna oznaczać:

zaniedbania jakości.

„Ale ja naprawdę zawsze kończę wszystko z talerza”

Tutaj dochodzi jeszcze jeden element:

nawyk.

Być może w dzieciństwie słyszałeś:

„Nie odejdziesz od stołu, dopóki nie zjesz.”

Później:

„Nie wyrzuca się jedzenia.”

A w restauracji:

„Zapłaciłem, więc szkoda zostawić.”

Po trzydziestu latach pusty talerz może oznaczać:

koniec posiłku.

Nie sytość.

Dlatego nawet jeżeli biologiczne sygnały się zmieniają, człowiek nadal może potrzebować nauczyć się:

ich zauważać.

To pokazuje, dlaczego farmakoterapia nie zastępuje wszystkich pozostałych elementów leczenia

Retatrutide nie powinien być przedstawiany jako:

magiczny przycisk „STOP”.

Otyłość może obejmować:

biologię,

środowisko,

nawyki,

emocje,

sen,

aktywność,

historię wcześniejszych redukcji.

Farmakoterapia może wpływać na bardzo ważną część tego układu.

Ale nadal pozostaje:

częścią większego procesu.

Największa zmiana może polegać nie na tym, że człowiek je „dietetycznie”

To ciekawy paradoks.

Przez lata sukces wyglądał tak:

kurczak,

ryż,

brokuły,

waga kuchenna,

aplikacja.

Ale być może bardziej fundamentalna zmiana wygląda inaczej.

Jesz normalny obiad.

Coś, co naprawdę lubisz.

I po odpowiedniej ilości pojawia się:

koniec.

Bez heroizmu.

Bez walki.

Bez poczucia straty.

Po prostu:

wystarczy.

To właśnie może być różnica między kontrolowaniem jedzenia a regulacją jedzenia

Kontrolowanie:

„Nie mogę zjeść więcej.”

Regulacja:

„Nie potrzebuję więcej.”

Na papierze efekt może być identyczny:

człowiek nie zjadł dokładki.

Ale doświadczenie jest:

diametralnie inne.

Dlaczego to ma tak ogromne znaczenie w długim terminie?

Bo dietę można prowadzić:

przez kilka tygodni.

Otyłość jest natomiast chorobą, której leczenie i kontrola mogą wymagać:

długoterminowego podejścia.

Jeżeli każda kolacja przez następne dwadzieścia lat ma być:

walką,

utrzymanie zmiany może być bardzo trudne.

Dlatego terapie oddziałujące na biologiczne mechanizmy apetytu wzbudzają tak ogromne zainteresowanie.

Być może pytanie nie powinno brzmieć „dlaczego on ma więcej silnej woli?”

Może powinno brzmieć:

„Czy dla niego zakończenie jedzenia jest po prostu łatwiejsze?”

To zmienia sposób patrzenia na osobę szczupłą.

I na osobę z otyłością.

Nie robimy z jednej:

bohatera.

A z drugiej:

człowieka bez charakteru.

Zaczynamy patrzeć na różnice w:

biologii i regulacji zachowania.

A wtedy leczenie przestaje wyglądać jak oszustwo

To kolejny częsty zarzut wobec farmakoterapii otyłości:

„Na lekach to każdy potrafi.”

Ale dokładnie o to chodzi w leczeniu.

Jeżeli człowiek ma nadciśnienie, nie mówimy:

„Na lekach to każdy potrafi mieć niższe ciśnienie.”

Jeżeli leczenie pomaga zmienić biologiczny mechanizm choroby, jego skuteczność nie oznacza:

oszustwa.

Oznacza:

działanie terapii.

Otyłość również zasługuje na leczenie bez moralizowania

Człowiek nie musi najpierw udowodnić, że:

wystarczająco cierpiał,

wystarczająco długo był głodny,

wystarczająco dużo razy odmówił deseru,

żeby „zasłużyć” na niższą masę.

Celem medycyny jest:

poprawa zdrowia.

Nie:

sprawdzenie charakteru pacjenta.

Co wiemy?

Wiemy, że regulacja spożycia pokarmu obejmuje złożone mechanizmy związane z:

głodem, sytością, nagrodą i metabolizmem.

Wiemy, że terapie oddziałujące na receptory inkretynowe mogą znacząco wpływać na masę ciała.

Wiemy również, że w badaniu fazy 2 Retatrutide przy najwyższej badanej dawce średnia redukcja masy po 48 tygodniach wyniosła:

24,2%.

To jeden z najbardziej interesujących wyników w rozwoju nowoczesnej farmakoterapii otyłości.

Czego nie możemy obiecać?

Nie możemy powiedzieć:

„Retatrutide sprawi, że zawsze zostawisz połowę deseru.”

Nie możemy zagwarantować:

konkretnego poziomu sytości,

utraty zainteresowania jedzeniem,

określonej redukcji masy.

Nie możemy również zakładać, że każda różnica pomiędzy osobą szczupłą a osobą z otyłością wynika:

wyłącznie z biologii.

Zachowanie człowieka jest bardziej złożone.

FAQ

Dlaczego niektórzy ludzie potrafią łatwo zostawić jedzenie?

Może na to wpływać wiele czynników, w tym różnice w odczuwaniu głodu, sytości, atrakcyjności jedzenia, nawykach i środowisku.

Czy sytość i pełny żołądek to dokładnie to samo?

Nie. Fizyczne wypełnienie przewodu pokarmowego jest tylko jednym z elementów złożonej regulacji spożycia.

Czy można być najedzonym i nadal chcieć deser?

Tak. Atrakcyjność konkretnego pokarmu nie jest dokładnie tym samym co fizjologiczna potrzeba energii.

Czy Retatrutide zwiększa sytość?

Retatrutide oddziałuje na szlaki receptorowe uczestniczące w regulacji spożycia i metabolizmu. Nie należy jednak obiecywać konkretnego subiektywnego doświadczenia każdej osobie.

Czy Retatrutide sprawi, że przestanę lubić jedzenie?

Nie ma podstaw, aby przedstawiać to jako gwarantowany efekt.

Czy farmakoterapia zastępuje zdrowe odżywianie?

Nie. Jakość diety i odpowiednia podaż składników odżywczych nadal mają znaczenie.

Czy 24,2% oznacza, że dokładnie tyle schudnę?

Nie. To średni wynik z określonej grupy uczestników badania fazy 2 przy najwyższej badanej dawce po 48 tygodniach.

Czy Retatrutide jest zatwierdzonym lekiem?

Nie. Retatrutide pozostaje substancją badaną.

Podsumowanie

Dwie osoby.

Jeden stół.

Dwa identyczne desery.

Jedna zjada połowę i mówi:

„Już nie chcę.”

Druga kończy cały i nadal patrzy na pozostały kawałek.

Przez lata bardzo łatwo było wyciągnąć z tego prosty wniosek:

pierwsza ma silną wolę, druga nie.

Ale współczesna wiedza o regulacji apetytu pokazuje, że rzeczywistość jest:

znacznie ciekawsza.

Głód.

Sytość.

Atrakcyjność jedzenia.

Sygnały hormonalne.

Układ nerwowy.

Metabolizm.

Nawyki.

Środowisko.

Wszystkie te elementy uczestniczą w czymś, co z zewnątrz wygląda jak banalne:

„zjeść czy nie zjeść?”

I właśnie dlatego nowoczesna farmakoterapia otyłości jest tak dużą zmianą.

Nie próbuje wyłącznie powiedzieć człowiekowi:

„odłóż widelec”.

Próbuje wpływać na biologiczne mechanizmy, które mogą uczestniczyć w tym, kiedy organizm wysyła:

„wystarczy”.

Retatrutide jest jednym z najbardziej interesujących przykładów tego kierunku.

Potrójny agonista:

GIP + GLP-1 + receptor glukagonowy.

W badaniu fazy 2 przy najwyższej badanej dawce:

średnio −24,2% masy po 48 tygodniach.

Nie oznacza to, że każdy człowiek zacznie zostawiać:

pół deseru.

Ale pokazuje, jak ogromny wpływ na masę ciała może mieć zmiana:

biologii regulującej spożycie i metabolizm.

Dlatego następnym razem, kiedy zobaczysz kogoś, kto po trzech kęsach odsuwa talerz i mówi:

„Już nie mam ochoty.”

nie musisz automatycznie myśleć:

„Chciałbym mieć jego silną wolę.”

Być może bardziej trafne pytanie brzmi:

„Jak by to było, gdyby moje własne ‘wystarczy’ również przychodziło trochę wcześniej?”

I właśnie takie pytania pokazują, dlaczego leczenie otyłości coraz mniej przypomina:

test charakteru,

a coraz bardziej:

leczenie biologii przewlekłej choroby.


Aktualny status Retatrutide

Retatrutide (LY3437943) jest badanym agonistą receptorów GIP, GLP-1 i glukagonowego, rozwijanym w programie badań klinicznych dotyczącym otyłości i innych zaburzeń metabolicznych.

W badaniu fazy 2 u osób z otyłością lub nadwagą bez cukrzycy przy najwyższej badanej dawce obserwowano średnią redukcję masy ciała wynoszącą 24,2% po 48 tygodniach.

Retatrutide pozostaje substancją badaną i nie jest obecnie zatwierdzonym lekiem. Wyników badań klinicznych nie należy traktować jako gwarancji indywidualnej skuteczności ani określonych zmian odczuwania głodu lub sytości.

Artykuł ma charakter edukacyjny. Nie stanowi porady medycznej ani instrukcji stosowania Retatrutide.

Źródła

Jastreboff A.M. i wsp., Triple–Hormone-Receptor Agonist Retatrutide for Obesity — A Phase 2 Trial, New England Journal of Medicine, 2023.

Eli Lilly and Company, program badań klinicznych TRIUMPH — Retatrutide (LY3437943).

Literatura dotycząca homeostatycznej i hedonicznej regulacji spożycia pokarmu, sytości oraz neurobiologicznych mechanizmów apetytu.

Wytyczne i publikacje dotyczące otyłości jako przewlekłej, złożonej choroby wymagającej długoterminowego leczenia.

Może Cie zaciekawić...